Nasz Kościół


Porządek nabożeństw

w naszym kościele:

Msze Święte:

w niedziele i święta

7:30, 9:00, 11:00,
 

12:30, 14:00, 17:30


w dni powszednie

7:00, 18:00




Link do strony projektu znajduje się tutaj




   

 

  Bądź jak sól


Jezus kontynuuje Kazanie na Górze. Mówi do uczniów i do każdego z nas „wy jesteście solą ziemi”. Sól ma liczne znaczenia. Istniały – także w Polsce – liczne wierzenia ludowe związane ze solą i dlatego jest to ciekawy temat dla badań etnograficznych. Biblista A. Paciorek opisuje, jakie funkcje pełniła sól w tradycji starotestamentalnej i judaistycznej. Z tych znaczeń soli wynikają dla uczniów Jezusa konkretne zadania. I tak, do każdej ofiary składanej Bogu dodawano sól zgodnie z poleceniem Księgi Kapłańskiej (por. Kpł 2, 13). Oznacza to, że uczniowie Jezusa w duchu ofiary i poświęcenia powinni służyć społeczeństwu, Kościołowi, a ostatecznie samemu Bogu. W Drugiej Księdze Królewskiej Eliasz posługuje się solą w celu oczyszczenia wody niezdatnej do picia (por. 2 Krl 2, 19-23). Zadaniem uczniów Jezusa jest oczyszczanie świata i czynienie go duchowo zdrowym. Sól ma też znaczenie konserwujące. Uczniowie Jezusa mają dbać o zachowanie świata od zepsucia. W Księdze Hioba sól jest przyprawą dO potraw (por. Hi 6, 6). Tak jak sól jest niezbędna dla różnych potraw, tak misja uczniów Jezusa jest ważna i konieczna dla świata. Chrześcijanie nadają światu właściwy smak. W tekstach rabinackich sól była czasem uznawana za symbol mądrości. Uczniowie mają wnosić w świat mądrość. Tak to rozumiał św. Paweł, który napisał w Liście do Kolosan: „Mowa wasza niech będzie zaprawiona solą, tak byście wiedzieli, jak należy każdemu odpowiadać” (Kol 4, 5).

W Pierwszym Liście do Koryntian św. Paweł wyjaśnia dziś prawdziwą chrześcijańską mądrość: „Tak też i ja przyszedłszy do was, bracia, nie przybyłem, aby błyszcząc słowem i mądrością głosić wam świadectwo Boże. Postanowiłem bowiem, będąc wśród was, nie znać niczego więcej, jak tylko Jezusa Chrystusa, i to ukrzyżowanego. I stanąłem przed wami w słabości i w bojaźni, i z wielkim drżeniem. A mowa moja i moje głoszenie nauki nie miały nic z uwodzących przekonywaniem słów mądrości, lecz były ukazywaniem ducha i mocy, aby wiara wasza opierała się nie na mądrości ludzkiej, lecz na mocy Bożej”. Mądrość chrześcijańska to nie mądrość światowa, to mądrość, która płynie z krzyża Jezusa. Nauka o krzyżu nie jest przyjemna i czasem współczesny człowiek chciałby ją usunąć. Ale to jest właśnie ta sól. Sól, gdyby ją samą skosztować, nie jest przyjemna w smaku. Nauka o krzyżu nie jest ani miła, ani łatwa, ale należy do istoty chrześcijaństwa. To krzyż uczy postawy ofiarowania, to z krzyża płynie oczyszczenie. To nauka o krzyżu sprawia, że chrześcijaństwo pozostanie solą nadającą światu smak. 

Dziś pojawiają się w Kościele tendencje, by podawać tylko przyjemne i miłe treści, które nie rażą ucha ani serca współczesnego człowieka. Oczekuje się, by Kościół mówił nade wszystko o pokoju i ekologii, a nie przypominał o przykazaniach Bożych i nie nauczał o grzechu. Jeśli Kościół uległby takim pokusom, to ewidentnie do niego odnosiłyby się dalsze słowa Jezusa: „Lecz jeśli sól utraci swój smak, czymże ją posolić? Na nic się już nie przyda, chyba na wyrzucenie i podeptanie przez ludzi”.

„Bycie solą” w danym środowisku przybiera różne praktyczne formy. W zakładzie pracy, w firmie, na uczelni mogą zaistnieć sytuacje, w których będzie trzeba wyraźnie przyznać się do Jezusa i Kościoła i opowiedzieć się za zasadami życia chrześcijańskiego. W skrajnej sytuacji może nawet chodzić o sprzeciw wobec wykonania jakiegoś zadania niezgodnego z nauką Jezusa i Kościoła. Postawę taką nazywa się sprzeciwem sumienia. Także w grupach dyskusyjnych na portalach społecznościowych mogą pojawić się okoliczności, w których będzie trzeba opowiedzieć się po stronie Jezusa.

Zdecydowane przyznanie się do Jezusa i Jego nauki może być trudne dla samego chrześcijanina. Może też zepsuć „dobrą atmosferę” w grupie. I rodzi się tu pytanie: czy taka postawa nie „psuje smaku” grupy, nie „psuje smaku” w grupie? Współczesny świat odpowiada na to pytanie pozytywnie i oczekuje od chrześcijan, by albo zmienili swoją wiarę albo przynajmniej się nie odzywali w społeczności, by często korzystali z prawa do milczenia. By nie psuli towarzystwu ani smaku, ani atmosfery, ani dobrego samopoczucia. Niestety czasem chrześcijanie, w tym niektórzy pasterze Kościoła, ulegają tym tendencjom. Milkną albo dokonują autocenzury, wiedząc, że na określone tematy nie należy się wypowiadać: ani w pracy, ani na portalach społecznościowych, ani w innych mediach, ani nawet na ambonie. W ten sposób następuje proces „wyjaławiania” smaku soli.

Jezus to wszystko przewidział i dlatego sformułował ostrzeżenie. Przypomnijmy je jeszcze raz: „Lecz jeśli sól utraci swój smak, czymże ją posolić? Na nic się już nie przyda, chyba na wyrzucenie i podeptanie przez ludzi”. „Podeptanie przez ludzi” – to mocne słowa. Tu jest ukryta jeszcze jedna myśl. Kościół, który chce na siłę upodobnić się do świata, staje się ostatecznie bezużyteczny. Kościół, który chce tylko być miły dla ludzi przez tych samych ludzi będzie podeptany, bo straci swoją tożsamość i swój autorytet. Natomiast Kościół, który pozostanie w swojej postawie i w swoim nauczaniu „solą”, wówczas zachowa i swoją tożsamość i swój autorytet.

Jasne, że nie można „przesolić”. Należy głosić prawdę Chrystusową i żyć nią w połączeniu z miłością i roztropnością. Jezus nigdzie nie zachęca do fanatyzmu, ostentacyjnych zachowań. Soli dla smaku w potrawie nie trzeba dużo. Zdecydowanych sprzeciwów sumienia też nie trzeba okazywać aż tak dużo. Sól w sumie jest bardzo pokorna, ona się rozpuszcza, jest niewidoczna, a jednak swoje robi. Chrześcijanie też mają się w świecie rozpuścić: poprzez niewidoczną i pokorną służbę, ale i wyraźne świadectwo, mają nadawać światu smak, chroniąc go przez zepsuciem.

 ks. Antoni Bartoszek

 


o



o